PABIANIEC 28.05.2011- Relacja z koncertu

2011-05-30 08:03:33

Relacja z koncertu - źrodło : http://coldriversongs.wordpress.com

FOTY:  PAWEŁ MRUCZEK 

          GALERIA

The Corpse, SKTC, Od jutra, Self Made Bomb (Pabianice, Rock Fabryka – 28.05.2011)

Ostatnie miesiące była dla pabianickiej publiczności pełne wrażeń. Klub Rock Fabryka gościł u siebie uznane w kraju firmy, takie jak Acid Drinkers, Tymona Tymańskiego i Transistors, a także Roman Kostrzewskiego z zespołem Kat. W ostatnią sobotę maja na scenie zaprezentowały się zdecydowanie mniej znane kapele, grające przy tym z mocno bijącym sercem, tętniącym w rytm hardcore’a, co miało niewątpliwy wpływ na wysoką jakość całego widowiska.razem nie będzie. Koncert zespołu Self Made Bomb rozpoczął się kilka minut po godzinie 20.00 od drobnych technicznych problemów, z którymi panowie dość szybko się uporali. Łodzianie zagrali w klubie Rock Fabryka po raz drugi. I po raz drugi nie zawiedli oczekiwań. Szczególnie dobrze wypadł gitarzysta, który zasuwał po gryfie w niesamowitym tempie. Jego surowe, ale nośne riffy, podkreślone motoryczną pracą sekcji rytmicznej i bezkompromisowymi tekstami, wyrzucanymi przez wokalistę w błyskawicznym tempie, „podpiekły” pabianicką publiczność do czerwoności. I dziwić się nie ma czemu. Wszak Self Made Bomb gra utwory wpadają w ucho, a i refreny pozostają w głowie na dłuższy czas. Bombastyczny występ, pełen konkretnych hardcore’owych eksplozji, które niejako przesłonił koncert następnej formacji. Od Jutra – kapela pochodząca z Wyszkowa, wypadła niestety zdecydowanie słabiej. W ich utworach znalazło się oczywiście kilka całkiem „chodliwych” pochodów perkusyjnych, kilka pojedynczych udanych solowych akcji przeprowadził gitarzysta, który zdecydowanie najenergiczniej bronił honoru zespołu. Niestety, w poczynaniach scenicznych wyczuwa się, że ciągłe zawirowania wokół  składzie kapeli mają wpływ na jej obraz podczas występu na żywo. Mówiąc w żargonie piłkarskim, brakowało im zrozumienia, brakowało tego ostatniego podania, które dopełniłoby brzmienia. A że diabeł w szczegółach kotwiczy…  czytaj więcej...........

Powrót
Cóż, nie wypada go lekceważyć. Później przyszła kolej na SKTC. Formacja powstała w Czechowicach-Dziedzicach i działa nieprzerwanie od dwudziestu trzech lat. Przez ten czas „przemeblowała” ona dosłownie cały swój skład. Trzeba przyznać, że jak na tak poważne roszady, panowie dali bardzo dobry koncert. Było i selektywnie, i energicznie, i drapieżnie. Przede wszystkim pochwalić należy wokalistę, który okazał się największym szaleńcem imprezy. Wyszło z niego zwierzę. Ale dzięki temu bardzo szybko złapał on kontakt z rozszalałą publicznością. Zresztą, dobra kapela potrafi rozkręcić dobrą zabawę. Nie brakowało skoków, machania gitarami i odlschool’owej energii. Na sam koniec wystąpiła formacja The Corpse. Zespół zrobił piorunujące wrażenie, dając z całą pewnością najlepszy koncert tego wieczoru. Trudno jest uwierzyć, że panowie reaktywowali się niecały rok temu. To, co kapela zaprezentowała, można nazwać małym huraganem. Duża w tym zasługa perkusisty, który zagrał z taką siłą i osadzeniem, że aż dech zapierało. Do tego ostre punk rockowe riffy, które niczym natrętne ćmy atakowały słuchacza z każdej możliwej strony.Strach w oczy zagląda i włos na głowie jeży mi się, gdy pomyśle o tym, co będzie się działo na ich występach, jak pograją ze sobą nieco dłużej.

Powrót



Spookrecords

Nigdy Więcej