RECENZJE KRAWAWA ZABAWA 2008

2008-12-20 12:46:53
Jedni nagrywają płyty,drudzy je wydają a jeszcze inni piszą o nich recenzje. Co by nie powiedzieć o tych ostatnich zawsze ci co te płyty nagrywaja są ciekawi co inni powiedzą i nie do końca wierzę tym muzykantom czy innym tworzycielom tzw. sztuki,że mają to w dupie co o nich napiszą. Powodowany rozpasłą, nieokiełznaną rządzą słuchania samych superlatyw na swój temat postanowiłem zamieścić kilka znalezionych tu i ówdzie recenzji dotyczacych naszej ostatniej płyty KRWAWA ZABAWA.................czytaj dalej jak masz ochote.............Powrót
GERY.PL  źródło: http://muzyka.gery.pl/cms/44509,0,sktc-krwawa-zabawa,recenzja.htmlNa nowy album legendy polskiego hardcore’u – SKTC - nie trzeba było długo czekać. Zespół obchodzi w tym roku 20-lecie istnienia i udowadnia, że póki istnieje, nie będzie grał rock’n’rolla dla tetryków.Grupa postawiła na bezkompromisowe granie, z jakiego była znana w latach 90. Nie ukrywam, że to duże zaskoczenie po zeszłorocznym stonowanym krążku „Na drugi brzeg”. „Krwawa zabawa” to czysto hardcore’owe i surowe granie spod znaku Agnostic Front. Członkowie kapeli chwalą się, że album nagrali właściwie na żywo w niecały tydzień. Styl nagrywania i tok pracy odbił się na brzmieniu materiału. Myślałem, że panowie już się zestarzeli i niebawem przyjdzie im odejść na emeryturę, albo, co gorsza – grać pod publiczkę. A tymczasem przebudzili się i postanowili sięgnąć pamięcią do lat młodości. Nie będę ukrywał, że porządnie przypieprzyli między oczy. „Krwawa zabawa” to ponad trzydzieści minut bezkompromisowego grania, ekspresyjnego wokalu Owskiego i dobitnych – o dziwo bardzo dobrych - tekstów. Ponad trzydzieści minut znakomitego stylu i typowego dla tej kapeli czadu. Innymi słowy, operując niezbyt wyszukaną metaforą: ponad trzydzieści minut ostrej jazdy bez trzymanki. Wsiadacie ze mną?OLDSCHOOL.PL   żródło: http://www.muzyka.oldschool.pl/recenzje.php?ID=551Po wielu, wielu latach wraca do gry SKTC, zespół znany za sprawą demo które ukazało się w 1990 roku i było odpowiedzią na światowy boom politycznego hardcore-punk. 10 utworów pełnych rzeźniczego tempa i krzyczącego wokalu, który cierpi za nas wszystkich. Teksty dotyczą wyobcowania, zagubienia we współcesnym świecie, przemocy itp, czyli o wszystkim co sprawia, że wytwórnia Pasażer może nazwać ten materiał pełnowartościowym a ja monotonnym i nudnawym, bo zbyt jednostajnym tak w treściach przekazywanych, jak i zapodawanych przez zespół riffach...PSYCHOZINEźródło: http://www.psychozine.eu/modules.php?name=Reviews&rop=showcontent&id=1443 Zespołowi SKTC w tym roku stuknęło 20-ścia lat istnienia a nadal moim zdaniem nie mają takiej publiczności na jaką zasługują. Fakt, ze ich wizja muzyczna odbiega od tego, co sam preferuję na co dzień, to jednak nigdy nie potrafiłem sobie odmówić posłuchania dobrego HC zwłaszcza, ze słyszalnymi thrashowymi  inspiracjami. A taką muzę od lat serwuje nam SKTC.  Tak jak wspomniałem wyżej, "Krwawa Zabawa" to album zainspirowany hardcore'owo-thrashowym post amerykańskim naparzaniem z dużą ilością punkowej finezji. Momentami SKTC przypomina mi wczesne D.R.I. tudzież CRYPTIC SLAUGHTER, głównie dzięki temu thrash/crossoverowemu podejściu do numerów. Zresztą, nie będę ukrywał, ze lubię czasami posłuchać sobie takiej muzyki, ale się nią specjalnie nie zajadam i w tym temacie to nie mam za dużo do powiedzenia. Wkładam CD do odtwarza, zaczyna się sączyć muzyka i szczerze powiedziawszy, rusza mnie ona. I chyba o to chodzi, by zawartość krążka już przy pierwszym zetknięciu sponiewierała. A tutaj tak się dzieje. Mimo zaawansowanego wieku każdego z poszczególnych członków grupy SKTC czuć w ich muzyce taki młodzieńczy zapał, czuć taką pozytywną energię i dobrą zabawę, niekoniecznie krwawą, robiąc ten solidny kawał muzyki.  Warto wspomnieć również, ze oprócz solidnej muzyki, zespół zadbał, by była ona ślicznie wydana, digipack i gruba książeczka, oraz ubrana w potężny i dynamiczny sound. Wszystko to razem tylko potęguje pozytywne wrażenie z tytułu obcowania z tym materiałem. Tak, takich wrażeń nie da wam żaden, nawet największy zbiór plików mp3. "Krwawa Zabawa" to płyta, którą się czyta, ogląda, dotyka i słyszy... Bo to jest hard core wgniatający w podłogę!! Człowiek się starzeje i wydawałoby się, że nic go nie zaskoczy a tu taka niespodzianka mnie odnalazła na scenie hc w postaci "Krwawej Zabawy". Śmiało pokuszę się w ocenie tej płyty o 7/10 punktów.   Na koniec ciekawostka: Bonus jaki znajdziecie na tym CD, to legendarne w kręgu HC demo SKTC z 1990 roku, zmasterowane przez samego Roberta Brylewskiego.WIATRY PIEKIEŁ Źródło: http://www.infowiatry.nazwa.pl/Łoł! Prawdziwy powrót z twarzą! Właściwie ten zespół cały czas funkcjonował od 1988 roku, ale jakoś od czasu słynnego krążka "Pochodnia" ich propozycje mnie omijały, albo nie robiły większego wrażenia. Tymczasem "Krwawa zabawa" to istny czołg, potężna nawałnica czy wręcz tsunami. Już pierwszy numer nie pozostawia złudzeń. Jesteśmy na pierwszej linii frontu i nie ma ucieczki. 10 konkretnych strzałów pędzących bez żadnego wytchnienia. Każda piosenka to kolejny atak. Nawet kończący płytę numer "Wezwanie", mimo że jest zdecydowanie wolniejszy, to i tak nie ma mowy o odpoczynku, gdyż razi ciężkością. W ogóle cały krążek przytłacza brzmieniem (studio Serakos), bazującym na krzyżówce Motorhead, Discharge i riffów wyjętych z nagrań najlepszych klasyków thrashu. Co najciekawsze, całość doskonale komponuje się w płytę, o której można śmiało napisać, że jest punk rockowa. Szkielet utworów nie jest skomplikowany, zwrotka, refren i ponownie zwrotka, i na dokładkę chórki. Mimo schematyczności kawałki bronią się doskonale. Może za sprawą ogromnego doświadczenia muzyków (interesujące, że w składzie nie ma już nikogo z początkowego okresu istnienia kapeli), a może dzięki perfekcyjnemu wyczuciu i zamknięciu całości w 25 minutach. Tak czy siak, to soczysty kawał ciężkiego grania, współistniejącego z konkretnymi tekstami, które nie dosyć, że świetnie pasują do muzyki, to jeszcze niosą sporą dawkę konkretnego przekazu dalekiego od ograniczania się do wyartykułowania tego "co boli i wkurwia". Nie zabrakło też jasnych odniesień do roli kościoła, z czego kapela słynęła zawsze. Przypomnę tylko słynny hit "Och Karol", który zresztą jest na krążku jako bonus razem z resztą dema z 1990 roku. Jego jakość, mimo mixu R. Brylewskiego, pozostawia wiele do życzenia, ale nie o czystość dźwięków tu chodzi, a raczej o wspomnienia. Chyba każdy, kto męczył tę taśmę na początku lat 90. pamięta te numery na czele z "3 x P". Gustowne wydanie jeszcze bardziej zachęca. Koniecznie!TERAZ ROCK LISTOPAD 2008 Obchodzący 20-lecie ist­nienia SKTC udowadnia, że ma jeszcze sporo do przeka­zania. Po raczej stonowanym materiale Na drugi brzeg z 2007 roku powracają ze zdwojoną siłą l agresją. Krwawa zabawa to hardcore'owy wulkan - pół godziny intensywnego, brudnego łoje­nia i zdrowego rąbnięcia prosto między oczy. Tu nie ma miejsca na złapanie odde­chu. Od otwierającego całość utworu Gatunek aż po ostat­nie dźwięki Wezwania jest ostro i bezkompromisowo. SKTC wraca do grania, z ja­kiego był znany w latach 90 i robi to w dobrym stylu. W niektórych numerach, jak Kolonizacja przyszłości i Wybór dominuje nieokiełzna­na prędkość. Rytmiczne przełamania dynamizują struk­turę Nomada. W Patrząc w słońce masywne, trochę ocie­rające się o sludge metal ele­menty niosą znamiona stylu Melvins , ale zestawione zo­stały z typowym hardcore'owym czadem. W refrenie zaś pojawia się ciekawy riff o dość nietypowej strukturze. Na rytmicznych brzmieniach opiera się Wezwanie. Mocno wypada nowa wersja Betonowej dżungli, która pierwotnie ukazała się na de­biutanckiej kasecie demo SKTC z 1990 roku.Krwawa zabawa to solidne granie czerpiące z najlepszych wzorców tego stylu, jak Black Flag czy Agnostic Front, przy­prawione charakterystyczną pracą gitar i ekspresyjnym śpiewem Owskiego, który potrafi wykorzystać zarówno szept, jak i wrzask {Handlarze strachu}. Nie zabrakło też przepełnionych agresją, kryty­kujących system tekstów, w stylu: Możesz chodzić, możesz stać/ Wolno ci oddy­chać/ Powiedz czego chcesz/ Choć to nic nie zmienia/ Byłeś, jesteś, będziesz częścią mega zidiocenia (Wybór). Jako bonus do płyty dołączony jest debiutancki ma­teriał demo SKTC zremasterowany przez Roberta Brylewskiego. Jest to rarytas dla fanów, ale ma on głównie wartość archiwalną, bo nieste­ty jego brzmienie dalekie jest od ideału. http://rateyourmusic.com/collection/cyprianbednarczyk/reviews No to chłopaki dali czadu! Niespełna rok po wydaniu ostatniego albumu powrócili z materiałem który nawiązuje do ich korzeni. Dziesięć klasycznie hardcorowych kawałków w ciągu ponad pół godziny to niesamowita dawka energii. Większość materiału powstała równolegle z materiałem z „Na drugi Brzeg”, był on jednak wykonywany przez projekt „Gilotyna”, w którym grali członkowie SKTC. Po jego rozpadzie materiał został przejęty i dopracowany przez muzyków, i wydany w formie obecnej. Powraca tutaj kawałek z kasety Demo „Betonowa Dżungla” w nowej aranżacji z którego tekstu pochodzi tytuł płyty „Krwawa Zabawa”. SKTC gra szybko i dynamicznie, dobre riffy gitarowe są podstawą całej płyty i jest to w końcu co tak bardzo brakowało mi na ostatnim albumie - wokalista nie śpiewa, on krzyczy. Jeżeli jest coś słabego na tym albumie to jedynie okładka. Pomysł jest dobry, jednak niektóre efekty takie jak dziury po kulach czy krew wyglądają zbyt sztucznie, pomimo tego w tym momencie „Krwawa Zabawa” pozostaje według mnie najlepszym jak dotąd albumem SKTC.


Powrót



Spookrecords

Nigdy Więcej