PASAŻER#25- przesłuchanie

2008-12-25 20:46:51
Czemu zawdzięczamy powrót zespołu SKTC do pełnej aktywności w 20 lat po jego powstaniu i po paru latach sporego marazmu? (OWSKI): SKTC nie wrócił z jakiegoś niebytu, jak to się eufemistycznie nazywa działalnością. O co chodzi z tym marazmem? przecież przez cały czas tworzyliśmy nowe rzeczy. Utwory z tych dwóch płyt i następne ,które niedługo znajdą się na trzeciej nie powstały z dnia na dzień. Może nie było wokół tego jakiegoś szumu ale jak to w jednym ze swoich felietonów napisałeś jesteśmy kapelą ,,nieco zapomnianą'' co nie znaczy ,że wpadliśmy na tym tle w rozpacz i beznadzieje, za ostrzy na to jesteśmy.............czytaj..........Powrót
(Jacek): My jako zespół w jakiś sposób cały czas działaliśmy ,może w to nie uwierzysz ale od roku 1992 aż od dzisiaj rzadko zdarzało się aby w tygodniu nie było przynajmniej jednej próby. Niestety nie mieliśmy szczęścia do stabilnego składu, tu trzeba zaznaczyć, że nawet pierwsze demo nie było nagrane w oryginalnym składzie tym od, którego pochodzi nazwa SKTC. Zamiast Sebastiana( czyli literki S naszej nazwy) demo nagrywał już nowy garowy: Młody. Najprawdopodobniej gdyby nie te ciągłe problemy ze składem  teraz mielibyśmy na koncie z dziesięć płyt i zupełnie inną pozycje na scenie. Faktycznie początek nowego wieku nie był dla nas okresem wielkiej aktywności ,wpłynęło na to wiele czynników, ale chyba jednym z ważniejszych było odejście naszego wokalisty Tulipana.To on w dużym stopniu był motorem napędowym zespołu, mam tu na myśli przede wszystkim organizacje gigów, rozmowy z ludźmi kręcącymi robieniem koncertów czy wydawaniem płyt. Powiedzmy sobie szczerze Tulipan był czymś w rodzaju menago, nadawał się do tej roli genialnie, chyba nawet bardziej niż do śpiewania. Zatem po jego odejściu nastąpił impas, także ten koncertowy. Był rok 1999 a my zastanawialiśmy się co robić dalej, i czy w ogóle coś robić. Gangrena się rozpadła, Owski dołączył do nas i wydawało się ,że wszystko będzie jak należy, ale sprawy potoczyły się inaczej .Zaszyliśmy się w studio, praktycznie wycofaliśmy się z życia koncertowego a to wystarczyło aby odejść w niepamięć. Ci wszyscy, którzy nam kiedyś kibicowali zapomnieli o nas a młodsi adepci nie mieli okazji poznać. Graliśmy sporadyczne koncerty, w miedzy czasie zmieniamy basistę- dołącza Baciar, odchodzi gitarzysta Prota (sytuacja życiowa zmusza go do opuszczenia kraju) i zaczynamy robić nowe numery. Nagrywając płytę Na Drugi Brzeg ja osobiście byłem znużony długotrwałą pracą w studio, metronomem, długością numerów i kilkoma innymi pierdołami, zatem kiedy zaczęliśmy próby w obecnym składzie wszyscy wiedzieliśmy, że to czego teraz chcemy to zrobić coś świeżego, wyzwolić pierwotną energie, zrobić materiał w którym najlepiej się czujemy, czyli szybki, agresywny, zwarty bez ozdobników - i tak też się stało, nagraliśmy Krwawą Zabawę. Doszliśmy do wniosku, że stać nas jeszcze na to aby wrócić do aktywności, bo wróciła chęć do grania.  Jak to jest, że w krótkim okresie czasu wydajecie materiał „Na drugim brzegu”, który generalnie nikomu dla kogo nazwa SKTC w latach 90-tych cokolwiek znaczyła się nie podoba, a zaraz potem o niebo lepszą, zupełnie inną płytę „Krwawa Zabawa”, o którym niemal wszyscy wspomniani wyrażają się w samych superlatywach? (OWSKI): Bo możemy, nazywam to poszukiwaniem i mamy do tego prawo czy komuś to się podoba czynie.(Jacek) : Owszem  obie płyty ukazały się rok po roku ale tak naprawdę zostały nagrane w bardzo dużym odstępie czasu i pewnie z tego wynika ta ich totalna odmienność. Tu należy troszkę nawiązać znowu do  historii kapeli. Po nagraniu Odmiennych Stanów Świadomości w 1997,nie chcieliśmy mięć zbyt dużej przerwy wydawniczej więc natychmiast zaczęliśmy pracować nad nowym materiałem. W między czasie odchodzi Ciapa a na jego miejsce wskakuje Jarek. Planujemy wejść do studia w 99 i nagrać nowy czadowy materiał, ale niestety znowu zaczynają się  schody! Tulipan odchodzi, my zostajemy bez wokalisty, z rozgrzebanym materiałem, nie bardzo wiedzieliśmy co mamy robić. Kiedy dołączył do nas Owski znowu zobaczyliśmy światełko w tunelu i wchodząc do studia ok. 2001 byliśmy pewni ,że szybko nagramy materiał ale niestety tak się nie stało. Na temat nagrywania płyty Na Drugi Brzeg można napisać całą książkę .Po wejściu do studia załapaliśmy bakcyla zabawy sprzętem, komputerami , buzerami i  innymi pierdołami nowoczesnej technologii. Zaczęliśmy zmieniać kawałki, właściwie robiąc je na nowo, miksować wiele razy itd. a sama muzyka gdzieś się rozpłynęła .Ogólnie mówiąc nagrywając tę płytę przekombinowaliśmy ją, choć w żaden sposób jej się nie wstydzimy. Skończona była w 2005 i poszła w odstawkę na jakiś czas. Kiedy została wydana w 2007 my już mieliśmy nowy stabilny skład i skończony materiał na Krwawą Zabawę, która z kolei została nagrana w starym dobrym stylu czyli od a do z na żywo ,bez wspomagaczy komputerowych, bez nakładek, bez nagrywania nieskończonej ilości gitar itp. Do studia weszliśmy starannie przygotowani , wiedząc dokładnie czego chcemy, byliśmy zdyscyplinowani, wszystko było ustalone i nagraliśmy dokładnie taki materiał jaki chcieliśmy nagrać. Jednakże w pełni zgadzam się z Owskim, że zawsze nagrywaliśmy co nam się podoba, nigdy naszą filozofią nie było zamykanie się w jakiś sztywnych ramach. Owszem przyświecają nam pewne idee i spojrzenie na ten świat ale nie mamy zamiaru wtłaczać się w jakieś mody czy trendy tylko po to aby zaistnieć. W tym miejscu jednak mogę pocieszyć i uspokoić  tych, którym podoba się Krwawa Zabawa, że nasza dalsza droga pójdzie w kierunku niepohamowanego, agresywnego czadu,a eksperymenty mamy już raczej za sobą.  „Krwawa Zabawa” bezpośrednio odwołuje się do czasów, kiedy nosiło się rumuńskie glany, naszywki domowej roboty i bandany. Wrócą jeszcze czasy bandan? Pytam bo kilka kapel z tego nurtu crosover w takiej czy innej formie wróciło bądź wraca… (OWSKI); Dzieciaki miewają niekiedy szalone pomysły, kto wie może ujawni się jakaś frakcja  ,,oldskulowców'' w bandanach ,bluzach z kapturem ,szortach i tym całym hardcorowym sznytem. Ale z drugiej strony nic tak szybko nie wychodzi z mody jak sama moda. Tak ,że raczej nic z tego .A przy okazji powrotów crosoverowców pozdro dla SELF-MADE BOMB i OD JUTRA -jeszcze pogramy Bonusem jaki pojawia się obok nowego materiału jest słynne demo 90, nigdy wcześniej nie publikowane na płycie. Ktoś z Was może powiedzieć jak powstało? Jak było rozprowadzane, jak reagowali na nie ludzie? Czasy były zgoła inne…  ( Jacek ):Najpełniej  na ten temat wypowiedzieliby się Tulipan i Ciapa, choć i ja mogę sporo powiedzieć mimo to, że wtedy gdy owa kaseta była nagrywana grałem jeszcze w zespole Sick Brain. Bywałem jednak często na próbach  SKTC , jeździłem z nimi na gigi i ogólnie kibicowałem. Kaseta została nagrana w marcu 1990 w zaimprowizowanym studiu w Bielsku-Białej. Jako ,że sprzęt w tym okresie był marny więc także jakość nagrania pozostawia wiele do życzenia. Ale też nie do końca chodziło o jakość, raczej o przekaz oraz wyzwolenie szalonej energii - i to się udało .Kaseta była rozpowszechnia na głównie na koncertach lub giełdach. Wydaje się to niedorzeczne ale wtedy było łatwiej zaistnieć mimo, że nie było netu i tym podobnych bzdetów umierającej cywilizacji. Powód był prosty dzieciaki chłonęły muzę całym ciałem, telewizja nie serwowała zbyt wielu debilnych gniotów,  więc każdy gig, nawet w dziurze zabitej dechami, był po prostu wielkim świętem. W tamtym okresie  koncerty SKTC z materiałem z demówki to zawsze jeden wielki młyn i totalne pogo. Także i to ,że przełom lat 80-90 był w Polsce okresem rewolucyjnych przemian w polityce musiało pociągnąć z sobą burze w muzyce. Myślę ,że można było wtedy szerzej rozdziawić ryja i śpiewać bardziej otwarcie o sprawach i bolączkach zagubionego społeczeństwa. Co do kasety to wiele osób uważa ją za najlepszy materiał SKTC, mówią ,że po demo zespół się skończył ( jak Metallica po Kill`em All ha ha ). To już kwestia gustu i smaku. Tak czy owak materiał ten jest pewnym zapisem historii i naprawdę super,że pojawia się na CD. Jak powstał współczesny skład SKTC? Bo widzę tu efekt prawdziwej łapanki… (OWSKI):Muzyk z łapanki kojarzy mi się  z typkiem któremu instrument przeszkadza. W SKTC zawsze dużą wagę przywiązywano do tego żeby zapodać ludziom na koncertach muzykę , tekst na możliwie najwyższym poziomie, żeby nie obrażać ludzi płacących za bilety i nieraz zmuszonych potem słuchać jakiś rzępolących zawodników.(Jacek): Myślę ,że to stwierdzenie jest grubo przesadzone. Ja jestem związany z SKTC od 1992 roku i nagrałem trzy płyty z zespołem. Pochodni nie nagrywałem( chociaż miałem już wtedy propozycje aby dołączyć do składu) ale zanim jeszcze ukazała się na rynku byłem już pełnoprawnym członkiem zespołu, to samo można powiedzieć o Grubym. Może to wynikało z tego ,że jednak jak się mówiło o SKTC to miało się na myśli Tulipana a my byliśmy zawsze gdzieś tam tyłu. To nie jest krytyka, zawsze ceniłem i dalej cenie Tulipana bo dzięki niemu zaczęło to się kręcić. Trudno także o Owskim powiedzieć ,że jest z łapanki, chłop drze mordę od 1986, nie jest nowy, a że przyszedł z zaprzyjaźnionej kapeli to tym bardziej nie z łapanki ale z oczywistego, naturalnego  klucza. Jeżeli chodzi o najmłodszą gwardie w naszych szeregach czyli Baciara to także nie jest to osoba , która  wyskoczyła sroce z pod ogona mówiąc: hej mam bass , wczoraj zacząłem grać może chłopaki załapie się do was. Ten temat jeszcze można długo ciągnąć ale nie widzę takiej potrzeby    Nie ma w składzie ani jednej osoby, która nagrywała sztandarowe materiały SKTC - demo 90 i „Pochodnie”. Złośliwi będą kombinować, że w sztuczny sposób ciągnięcie starą nazwę… ( Owski): Zabrzmiało to jakbyśmy byli tanią podróbka SKTC. Faktycznie od kilku lat nie ma w składzie ludzi z tego SKTC sprzed lat. Zaś co do odcinania kuponów od dawnej sławy to też dupa bo na scenie nastąpiła wymiana pokoleń. Dla większości dzieciaków nazwa czy dokonania sprzed 20 lat niewiele znaczą albo są w ogóle nieznane( Jacek ): Na to pytanko już częściowo odpowiedziałem w poprzednim. Kiedy w 1992 wróciliśmy z takiej traski bujnie nazwanej Potop Szwedzki, jako że graliśmy sporo gigów po Polsce z trzema kapelami zza Bałtyku, zespół się rozpadł. Powodów było wiele, nie czas aby je roztrząsać. Po jakimś miesiącu Tulipan, powodowany nieodpartą chęcią grania postanawia zacząć wszystko jeszcze raz. Dzwoni pierwsze do ludzi , którzy udzielali się w okresie Pochodni, czyli do mnie i Ciapy z zapytaniem czy chcemy ponownie w to wejść-mówimy tak. Józek już wtedy wrócił do Gangreny więc jego miejsce wskoczył Prota, który grał w składzie do 2004,a za gary zasiadł Gruby , który gra do dzisiaj. Nie widzę więc żadnej przyczyny dlaczego nie mielibyśmy grać pod tym szyldem SKTC - przecież to jest nasz zespół, a że już wśród naszych szeregów nie ma protoplastów , to co z tego, to był ich wybór, nikt ich nie wyrzucił z zespołu, oni zresztą nigdy w żaden sposób nie uzurpowali sobie praw do nazwy, nie toczyliśmy nigdy żadnych wojen. Nie miała też miejsca taka sytuacja, że np. po kilku latach nieistnienia zespołu jacyś kolesie, którzy nigdy nie grali w składzie mówią –a nazwijmy się SKTC bo nasi koledzy tam grali. Uważam temat za zamknięty    Co robią ex-członkowie założyciele SKTC? Są już na etapie odkupywania płyt, które sprzedali 10 lat temu, kiedy znudził im się punk rock? (Jacek): Generalnie wszyscy byli członkowie SKTC nie zajmują się czynnym muzykowaniem, ale swoich płyt nigdy nie sprzedali i nadal są maniakalnymi fanami muzyki. Dalej się przyjaźnimy ,choć widujemy się bardzo rzadko. Tulipan opuścił zespół w 1999 i zajął się własnymi biznesami i chyba całkiem dobrze mu się powodzi. Jeszcze jakiś czas temu coś tam przebąkiwał o graniu ale teraz chyba definitywnie mu to przeszło. Gra co prawda ale w piłkę ( no cóż w pewnym wieku należy zabrać się za sport aby nie zdziadzieć kompletnie - ha ha ).A co do płyt to był, jest i zawsze będzie pasjonatem i kolekcjonerem, bo jak już mówiłem serca do muzy nigdy nie stracił. Pamiętam zresztą nasze wspólne gigi kiedy to tak żarliwie rozprawiał ze znajomymi na zapleczu o nowościach wydawniczych ,że trudno go było zaciągnąć na scenę, ale jak już tam się znalazł – to był jak wulkan, niesamowita energia i charyzma. Co do Ciapy ,czyli jak by nie było drugiego założyciela SKTC,to widujemy się sporadycznie ale jak już się spotkamy to wracają stare czasy! Pa nagraniu płyty Odmienne Stany Świadomości zdecydował ,że odchodzi z zespołu, było to ok. 1997. Było nam bardzo szkoda ale takie decyzje zawsze szanujemy, zwłaszcza jeżeli rozstanie odbywa się na stopie przyjacielskiej. Po odejściu z SKTC Ciapa kontynuował przygodę z muzyką grając wraz ze mną w projekcie SICK BRAIN. Był to taki fajny zespolik uprawiający połączenie totalnego psychodelu, alternatywy i hardcora. Nagraliśmy jedno demo –Bezwyrazowość ale jakoś nie myśleliśmy o promocji tego, było to raczej granie dla samego grania. Ostatni raz zagraliśmy ok. 2001 roku. Przez kilka lat graliśmy równolegle w dwóch zespołach. Co do pozostałych chłopaków z tzw. pierwszego składu to z tego co wiem Sebastian ( literka S nazwy) coś tam pogrywa na perce w jakiejś bielskiej kapelce, a Kondzioł ( literka K ) do niedawna grał na gicie w takim pszczyńskim zespoliku punkowo-rockenrollowym AVARIA. Jeżeli chodzi o innych członków SKTC , którzy przez lata zagościli w szeregach to należy wymienić Józka i Protę. Pierwszy z nich ( twórca praktycznie całego materiału na Pochodnie i filar zespołu Gangrena, mój serdeczny przyjaciel) zginął w wypadku samochodowym w 2004. Pamiętam spotkałem go kilka dni przedtem, mówił że chce wrócić do grania, że ma już gitarę, myśleliśmy o jakimś wspólnym projekcie- niestety los chciał inaczej. Z kolei Prota grał z nami ponad dziesięć lat. Miał duży wkład w powstaniu płyt Odmienne Stany Świadomości oraz Na Drugi Brzeg. Sytuacja życiowa zmusiła go jednak do wyjazdu za granicę. Innym muzykantem ,który też z nami dość długo pograł był Jarej Pisarek. To on wskoczył na miejsce Ciapy.   Gangrena w której wiele lat temu śpiewał Owski to kultowy zespół w Waszych rejonach. A przy tym solidnie naznaczony przez los. Na tyle, że zadedykowany jest im rokroczny festiwal „Gang-Fest” w Kaniowie… Można kilka słów na ten temat? (OWSKI):To może lekka przesada z tą kultowością. Takie postawy zawsze wywołują u mnie lekkie skrępowanie. Byliśmy kapelą z niewielkiej miejscowości a graliśmy koncerty w całej Polsce, może to działa na wyobraźnie. Tyle o tym, a odniesienia ,,Gangfestu'' do Gangreny? Wiesz sam zespól rozpadł się w mniej dramatycznych okolicznościach. Te dwie tragedie wydarzyły się już kilka lat po rozpadzie zespołu. To już całkiem inna historia .Jerzy był nie tylko założycielem i basistą Gangreny ale także człowiekiem, którego było wszędzie pełno i gdy odszedł to tak jak u Hemingwaya umarła cząstka wszystkich ,którzy z nim grali, pracowali, balangowali czy zwyczajnie się kumplowali. Tak ,że impreza nazywa się Gangfest ale w rozwinięciu nazywa się : Festiwal im. Jerzego Płachno, niestety już tylko tak można sprawić aby był z nami. Podobnie jak Józek , który niedługo potem zginął w wypadku samochodowym. ( Jacek) : Dla mnie Gangrena to przede wszystkim  grupa bardzo dobrych kumpli , nawet przyjaciół. Pamiętam jak zaczynałem grać w projekcie Sick Brain ok. 1988 roku często po próbach, jako że graliśmy blisko siebie ,wracaliśmy tym samym autobusem ( oj to był zawsze wesoły autobus). Potem już jako członek SKTC często spotykałem chłopaków z  Gangreny na wspólnych gigach w różnych miejscach naszego ukochanego kraju. Kiedy więc w 1999 odchodzi Tulipan , Gangrena przestaje istnieć, pierwszą moja myślą , która przebiegła przez tych kilka moich zwojów mózgowych było zaproszenie do współpracy Owskiego, nie mniej charyzmatycznego wokalistę - wpasował się genialnie. Jeżeli chodzi o Gangfest to muszę przyznać, że to  zajebista inicjatywa, są jeszcze ludzie którym chce się coś zorganizować na tym ziemskim padole. Festiwal , oprócz tego ,że jest świetną okazją aby się spotkać i posłuchać dobrej muzy , jest przede wszystkim rodzajem hołdu i wspomnienia naszych drogich, niestety nieżyjących już kolegów. Uważam ,że należy to kontynuować, choć jako ,że festiwal odbywa się w malutkiej miejscowości ,a widomo kto w takich miejscach naprawdę rządzi, organizatorzy muszą borykać się z absurdalnymi utrudnieniami - ale dają radę – tu respekt dla Sandała- jesteśmy zawsze z tobą!!!    Co jest największą zaletą SKTC w 2008? (OWSKI):Bezkompromisowość, konsekwencja ale połączona z potrzebą poszukiwań. Odporność na krytykę. (Jacek ): Na pewno doświadczenie, każdy z nas gra ponad dwadzieścia lat, więc troszkę zębów na tym poszło ( no może Baciar troszkę krócej-ale z tego co wiem to w pierwszym bandzie grał jak miał 14 lat więc mając teraz prawie trzydziestkę też już trochę czasu poświęcił graniu).Chęć grania i to jeszcze większa niż kiedyś, umiejętność genialnej kooperacji, my po prostu rozumiemy się bez słów. W końcu stabilny skład, który jeszcze może sporo namieszać.  Podobno macie milion planów? Co Wam może pomóc w ich realizacji, a co wręcz przeciwnie? (OWSKI):Ze względu na wiek:)to z tym milionem byłby kłopot ale na ten i następny rok są dwa do zrealizowania. Po pierwsze płyta koncertowa z numerami z całego 20-lecia a następnie  nowa płyta ( ale to już w 2009).Mogę tylko powiedzieć ,że po przymiarkach na próbach nowy materiał będzie jeszcze bardziej intensywny niż KRWAWA ZABAWA. Co nam może pomóc? Każda pomoc się przyda, szczególnie ze strony organizatorów koncertów, wydawców ,wszystkich którzy coś robią żeby PUNK czy H/C żyły. A co nam może zaszkodzić? Nic! Jesteśmy jak rozpędzony czołg-nic nas nie powstrzyma przed realizacją tego co sobie zaplanowaliśmy- no chyba ,że nagła śmierć(Jacek) : Jak Owski wspomniał faktycznie mamy zamiar zarejestrować materiał live. Chciałbym aby to była płyta na 100% live bez żadnej ściemy czy obróbki komputerowej, która by udowadniała ,że potrafimy ostro przywalić. Jeszcze nie wybraliśmy kawałów , które chcemy zarejestrować ,ale faktycznie będzie to przekrojówka, chociaż numery z Krwawej Zabawy to chyba zagramy wszystkie- to w końcu to tylko pół godzinny przypierdol. Nowy materiał też już powoli powstaje i jak wszystko pójdzie dobrze to pojawimy się w studio w pierwszej połowie nowego roku i pewnie znowu w Serakos , jako że praca tam to czysta przyjemność. Nowa płyta będzie pewnie w jakiś kontynuacją Krwawej Zabawy.Mimo tego ,że lubimy eksperymentować raczej już nie wrócimy do grania w stylu Na Drugi Brzeg ( choć musze powiedzieć wszystkim malkontentom, że numery z tej płyty w nowych wersjach doskonale się sprawdzają na gigach). Mogę także obiecać, że nie będzie już wieloletnich przerw między wydawnictwami, mamy masę energii i czujemy się tak jakbyśmy dopiero zaczynali. Damy jeszcze czadu!!! I tu ukłon w stronę organizatorów gigów - żyjemy , gramy, mamy się dobrze, czekamy na zaproszenia ale nie będziemy wchodzić z butami to nie w naszym stylu. 

Powrót



Spookrecords

Nigdy Więcej