Wydzwonili ciut za wcześnie
Psia ich mać
Do warsztatu, do maszyny
Do kajdanów
Trzeba dawać
Chociaż nie ma z czego brać
Pracować by jeść
Pić żeby spać
Dzień po dnu
Choć nie ma z czego brać
Pracować by jeść
Jeść by pracować
Budzić się świtem
By zacząć od nowa
Oddajesz swe zdrowie za chleb
Rozmieniasz dumę na drobne
Cierpieniem wykarmiasz swój gniew
Boli potwornie
Myśli pulsują w jej rytm
Tępo, tak monotonnie
Zdeptane proste pragnienia
Niewiarygodne
Przy maszynie skikuciałe
Chude ręce
Nie pamiętasz
Czemu ciągle tak ma być
Musisz szybciej, musisz lepiej
Musisz więcej
A na wódkę wciąż brakuje
Jak masz żyć..
Pracować by jeść
Pić żeby spać
Pracować by żyć
Żyć by pracować
Godzina po godzinie
Umierać od nowa
Oddajesz swe zdrowie za chleb
Rozmieniasz dumę na drobne
Cierpieniem wykarmiasz swój gniew
Boli potwornie
Myśli pulsują w jej rytm
Tępo, tak monotonnie
Zdeptane proste pragnienia
Niewiarygodne