Puste miasto, tak bardzo podobne do innych
Tam gdzie światło jak może unika okien
Puste miasto, mroczne zaklęte rewiry
I nie ma winnych zderzenia ludzi z brukiem
Codzienny rytuał małych migracji do piekła i z powrotem
Potem z emocją obejrzani w dzienniku spółcześni bohaterowie
Puste miasto wypalone słońcem, śmierdzące
Asfaltowe ogrody, wymarłe pokryte piachem
Puste miasto, puste przerażające
A nim tubylcy sparaliżowani strachem
Codzienny rytuał małych migracji do piekła i z powrotem
Potem z emocją obejrzani w dzienniku spółcześni bohaterowie
Pokolenia tratują ziemie a z nią warianty przeznaczenia
Uzbrojone każde plemię, toczą wojny bez znaczenia
Ręce, ręce ,miliony rąk, piorą podarte łachmany
Ewolucja zatoczyła krąg a w nim nadzieję, lęk i plany